Spis treści:
- Pellet po 2500 zł znika ze składów opału
- Spółdzielnie mieszkaniowe podnoszą opłaty za ciepło
- Ministerstwo Klimatu wskazuje na mniejszą podaż drewna
- Czechy i Niemcy przyciągają niższymi cenami pelletu
- Najważniejsze liczby pokazują skalę problemu
- Dalsze miesiące zależą od dostępności surowca
Pellet po 2500 zł znika ze składów opału
Ceny pelletu wzrosły w krótkim czasie o kilkaset złotych za tonę. W wielu punktach sprzedaży stawki przekraczają już 2000 zł. W części składów dochodzą do 2500 zł. Dostępny towar szybko znika. Dostawcy nie zawsze są w stanie realizować zamówienia od razu. Z tego powodu powstają listy oczekujących. Jeszcze ubiegłej jesieni za tonę pelletu płacono średnio około 1400 zł, czyli nawet o 1100 zł mniej niż obecnie.
Popyt zwiększyły fale mrozów oraz rosnąca liczba użytkowników kotłów na biomasę. W ostatnich latach wiele osób wymieniło stare piece węglowe na nowsze urządzenia. Część inwestycji została zrealizowana przy wykorzystaniu dotacji. Liczba gospodarstw korzystających z takich instalacji zbliża się do 450 tysięcy. Wszystkie potrzebują regularnych dostaw opału. Rynek nie nadąża jednak za zapotrzebowaniem.
- około 1400 zł kosztowała tona pelletu ubiegłej jesieni
- od 2000 do 2500 zł kosztuje tona w 2026 roku
- około 450 tysięcy gospodarstw korzysta z kotłów na biomasę
- część sprzedawców wprowadziła listy oczekujących
Spółdzielnie mieszkaniowe podnoszą opłaty za ciepło
Droższy opał wpływa także na rachunki mieszkańców bloków. Część osiedlowych kotłowni jest zasilana pelletem. Zarządcy budynków muszą kupować go po aktualnych cenach rynkowych. Wyższe koszty są następnie uwzględniane w opłatach pobieranych od lokatorów. Spółdzielnie mieszkaniowe wskazują ceny biomasy jako jedną z głównych przyczyn podwyżek rachunków za ogrzewanie.
Problem obejmuje więc nie tylko domy jednorodzinne. Dotyczy również całych osiedli. Zarządcy muszą kontraktować dostawy niezależnie od aktualnej sytuacji rynkowej. Brak opału mógłby zakłócić pracę kotłowni. Spółdzielnie akceptują więc wyższe ceny. Koszt ostatecznie ponoszą mieszkańcy.
Ministerstwo Klimatu wskazuje na mniejszą podaż drewna
Pellet powstaje między innymi z trocin. Są one odpadem pozostającym po obróbce drewna. Mniejsza ilość drewna oznacza mniejszą ilość materiału dla producentów biomasy. Ministerstwo Klimatu wskazuje, że podaż surowca w Polsce spada. W 2024 roku pozyskano około 40 mln metrów sześciennych drewna. W 2025 roku było to 39 mln metrów sześciennych. Szacunki na 2026 rok mówią o 37 mln metrów sześciennych.
W ciągu 2 lat ilość pozyskiwanego drewna ma zmniejszyć się o 3 mln metrów sześciennych. Spadek wpływa na dostępność trocin. Ich cena wzrosła z około 30 zł do nawet 110 zł za metr. Producenci muszą płacić więcej za podstawowy surowiec. Rosną także pozostałe koszty produkcji. Efektem jest wyższa cena gotowego opału.
| Rok | Podaż drewna | Zmiana wobec 2024 roku |
|---|---|---|
| 2024 | 40 mln m³ | poziom wyjściowy |
| 2025 | 39 mln m³ | spadek o 1 mln m³ |
| 2026 | 37 mln m³ | spadek o 3 mln m³ |
Resort nie planuje sztucznego zwiększania wycinki. Rynek musi więc dostosować się do mniejszej podaży. Producenci pelletu mają ograniczony dostęp do surowca. Konsumenci odczuwają to w cenach. Sytuacja może utrzymywać się tak długo, jak długo podaż nie będzie odpowiadała popytowi.
Czechy i Niemcy przyciągają niższymi cenami pelletu
Braki na krajowym rynku skłaniają Polaków do zakupów za granicą. Coraz więcej osób sprowadza pellet z Czech i Niemiec. Cena takiego opału wynosi w przeliczeniu od 1650 do 2000 zł za tonę. Różnica może sięgać 30 procent. Importowany pellet bywa tańszy nawet po doliczeniu kosztów prywatnego transportu.
Mapa przedstawia Warszawę i jej najbliższe okolice. Lokalizacja stanowi punkt odniesienia dla opisywanego problemu rosnących kosztów ogrzewania, który dotyczy zarówno właścicieli domów, jak i mieszkańców budynków korzystających z kotłowni na biomasę. Wysokie ceny pelletu mogą wpływać na domowe budżety także w dużych miastach. Źródło: Google Maps
Zakup za granicą wymaga jednak zorganizowania przewozu. Trzeba również sprawdzić parametry produktu. Znaczenie ma wielkość zamówienia. Przy małej partii transport może ograniczyć oszczędność. Przy większym zakupie różnica staje się bardziej odczuwalna.
Część odbiorców rozważa powrót do drewna opałowego. Za metr przestrzenny twardego drewna kominkowego trzeba zapłacić od 600 do ponad 700 zł. Dotyczy to między innymi dębu i buku. Niższe ceny obowiązują w nadleśnictwach. Wynoszą od około 150 do 400 zł za metr sześcienny. Cena zależy od gatunku i metody pozyskania. Taki zakup wymaga jednak własnego transportu. Drewno trzeba też samodzielnie przygotować.
Najważniejsze liczby pokazują skalę problemu
| Rodzaj opału lub surowca | Cena lub wielkość | Najważniejsza informacja |
|---|---|---|
| Pellet w Polsce | 2000–2500 zł za tonę | cena w 2026 roku |
| Pellet ubiegłej jesieni | około 1400 zł za tonę | średnia wcześniejsza cena |
| Pellet z Czech i Niemiec | 1650–2000 zł za tonę | do 30 procent taniej |
| Drewno kominkowe w składach | 600–700 zł za metr przestrzenny | cena dębu i buku |
| Drewno w nadleśnictwach | 150–400 zł za metr sześcienny | wymaga transportu i obróbki |
| Trociny | wzrost z 30 do 110 zł za metr | wyższy koszt produkcji pelletu |
Dane pokazują kilka jednoczesnych zmian. Popyt pozostaje wysoki. Podaż drewna spada. Trociny są coraz droższe. Liczba użytkowników pieców na biomasę zbliża się do 450 tysięcy. Wszystkie te czynniki oddziałują na rynek w tym samym czasie.
Film przedstawia sytuację na polskim rynku pelletu. Autor omawia gwałtowny wzrost cen opału, problemy z dostępnością produktu oraz przyczyny braków pojawiających się w punktach sprzedaży. Materiał uzupełnia informacje o rosnących kosztach ogrzewania i pokazuje, z jakimi trudnościami mierzą się właściciele kotłów na biomasę.
Dalsze miesiące zależą od dostępności surowca
Największym problemem pozostaje połączenie wysokiego popytu z malejącą ilością drewna dostępnego na rynku. Producenci otrzymują mniej trocin. Sprzedawcy mają ograniczone zapasy. Klienci muszą płacić więcej lub szukać opału poza Polską. Spółdzielnie przenoszą część kosztów na mieszkańców.
Rynek pelletu w 2026 roku nie zapewnia już stabilnych cen. Właściciele kotłów porównują oferty krajowe i zagraniczne. Część z nich wybiera drewno opałowe. Inni czekają na nowe dostawy pelletu. Ostateczny koszt ogrzewania zależy od miejsca zakupu, transportu, dostępności surowca oraz zapotrzebowania budynku.
źródło: obserwatorgospodarczy